emiliamaciejewska.pl

podsumowanie roku 2017
Filozofia

Podsumowanie roku 2017

Podsumowanie roku 2017, jak każde poprzednie, jest okazją do przypomnienia sobie najważniejszych chwil w minionych dwunastu miesiącach. Niebawem usiądę by spisać co chcę zrobić w 2018. Ale najpierw przyjrzę się przeszłości.

Wstępne podsumowanie roku 2017 już pisałam przy okazji swoich urodzin, które wypadają mniej więcej w połowie roku. Od tamtego czasu sporo się u mnie zmieniło. Zacznę więc może od tego, co nie wyszło, aby dobrze skończyć.

Aktywność fizyczna poszła w odstawkę

To największy mój ból drugiej połowy roku. Po tym jak w marcu pokonałam półmaraton i we wrześniu powróciłam do baletu planowałam zacząć przygotowania do maratonu. Październik przyniósł mi jednak bolesne rozczarowanie. Dowiedziałam się, że bóle które u mnie się wtedy pojawiły nie były efektem przetrenowania a skoliozy. Póki co więc moim planem treningowym jest odpoczywać, chodzić na fizjoterapię i czekać aż wszystko wróci do normy. Szczęśliwie to, co mi dolega nie jest na tyle poważne by na zawsze przekreślić powrót do biegania, mojego ulubionego tańca i wypraw górskich, które totalnie w tym roku zaniedbałam.

Pewne sprawy nadal pozostały w stanie in progress

Podsumowanie roku 2017 pokazuje, że nadal mam pewną trudność w pogodzeniu się z tym, że nie wszystkie sprawy da się rozwijać równolegle. Nie wiem czy w kolejnym roku się tego nauczę. Jeszcze nad tym pracuję. Ale zobaczcie sami dlaczego tak sądzę.

Rozwój bloga

Choć pewien progres się pojawił – mam już w końcu nowy wygląd czy posty średnio dwa razy w tygodniu –  nadal nie mam pełnej gotowości. Trwają prace nad logo i pomysłami na promocję. To jest już pewne, że dobrze czuję się pisząc, więc najbliższe dni będą początkiem wdrażania kolejnych zmian na blogu. Zobowiązuję się teraz, że zadzieje się to jeszcze w styczniu. Inaczej znów pojawi się pokusa by coś odłożyć.

Poduszka finansowa

Tworzy się, choć nieco wolniej niż bym chciała. Zakładam lokaty i odcinam sobie dostęp do nadwyżek gotówki. Niestety szacowanie ich wysokości jest nieco utrudnione ze względu na fakt, że ich część pochłania fizjoterapia. Nie mam jednak na to większego wpływu i mogę to jedynie przeczekać. I starać się możliwie mocno ograniczyć wydatki rzeczywiście zbędne.

Rozwój zawodowy

Ten punkt to kompletne rozdroże. Zrezygnowałam z pracy i szukam nowej. To dobra decyzja lecz poszukiwania naznaczone są wieloma wątpliwościami. Najmniej ich pojawia się, gdy myślę o pracy związanej z tworzeniem contentu. Nie mam jednak stuprocentowej pewności, że to będzie dobry wybór. Niestety rozwijanie umiejętności jest fascynujące tak długo, jak długo nie muszę wybierać na którą się zamykam a której poświęcić chcę cały swój czas.

A pewne już są sukcesem

Tak powiedzieć mogę między innymi o swoich podróżniczych i konwentowych celach. Podobnie jak w roku ubiegłym i tym razem wybrałam się na Woodstock. To był bardzo udany wypad i trzymam kciuki by i za rok było podobnie. We wrześniu i październiku odwiedziłam dwa wydarzenia fantastyczne – w Zamościu i Krakowie. Były to doskonale spędzone weekendy, które dodały mi energii. Pojawiałam się także w Poznaniu, by zobaczyć twórczość Fridy Kahlo i interaktywną wystawę Björk. To z kolei była miła odskocznia od zmartwień związanych ze zdrowiem. Październik przyniósł też dużo dobrych filmów obejrzanych na Warszawskim Festiwalu Filmowym.

Do sukcesów na pewno zaliczyć mogę opracowanie odpowiadającego mi sposobu korzystania z social media i innych kanałów rozrywkowych, a więc uporządkowanie swojego sposobu przetwarzania informacji.

Albo rokują, że nim zostaną niebawem

W październiku również udało mi się wrócić do nauki niemieckiego. Chodzę na kurs i z radością mogę stwierdzić, że nie jest tak źle jak się obawiałam. Słowa wracają, umiejętność składania zdań też się poprawia z czasem. Kolejnym etapem, zaplanowanym na połowę stycznia, są konwersacje. Przymierzam się też do instalacji Duolingo, żeby powalczyć z zaobserwowanym u siebie dość niefortunnym i często niepożądanym przeplataniem się angielskiego i niemieckiego.
W czasie świąt dałam też sobie kolejną szansę by wsiąknąć w Pythona. Początek wygląda obiecująco i będę chciała to kontynuować.
Z większą ilością czasu powinno się udać ;)

Podsumowanie roku 2017 daje nadzieję

Choć ten rok nie był wolny od problemów i dość gwałtownych zmian, widzę szansę, że to, co się zadziało otworzyło przestrzeń do zmian w dobrym kierunku. Z nadzieją wypatruję nowych dni. Niebawem spiszę swoje cele i rozpocznę ich realizację.
Nie mogę się doczekać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *