Jestem gotowa

Jestem gotowa

Gotowość na Nowy Rok to dla mnie jasno wytyczone cele. Uwielbiam tę ekscytację, gdy zapełniam kolejne strony co raz to nowymi pomysłami. I to pochylanie się nad listą przy wyborze tych, przy których tego podekscytowania jest najwięcej. Z radością donoszę, że lista na kolejny roku już kompletna.

Co więcej egzekucję kilku pozycji rozpoczęłam jeszcze w 2016. 1 stycznia był jednak dość luźnym dniem, w którym dochodziłam do siebie po celebracji zmiany daty i zbierałam energie na pierwszy tydzień nowego roku. A tej nie może mi zabraknąć, bo cele są ambitne. Ale są też totalnie osiągalne.

8 ważnych obszarów

Choć powinno ich być pewnie mniej, to decyzje co do najważniejszych działań są jak najbardziej przemyślane. Nie za wszystkie też zabiorę się od razu. Największą przeszkodą będzie pojawiające się u mnie czasem rozmemłanie i odpuszczanie sobie. Ale na to będąc tak pozytywnie nastawioną do celów raczej sobie nie pozwolę. Przynajmniej nie za często.

1. Półmaraton

Pierwszy kwartał planuję zakończyć mocno, startem w 12. Półmaratonie Warszawskim. Po długim namyśle zdecydowałam, że sobie nie odpuszczę. Według doświadczonych biegaczy w 12 tygodni można przygotować się do debiutu na tym dystansie. Nie zaczynam od zera, więc jestem na dobrej pozycji podejmując te przygotowania. Nastawienie do celu mam pozytywne i czuję, że to dobra decyzja. Zwłaszcza obserwując swoje samopoczucie po sylwestrowym treningu na dystansie 16 km. Jednocześnie będę kontynuować taniec i liczę, że uda mi się wdrożyć zdrowe nawyki, które pozwolą mi lepiej się regenerować oraz nie zaszkodzić sobie dużą intensywnością ćwiczeń.

2. Rytuały

Wspomniane wcześniej nawyki, które chcę wprowadzić określiłam sobie mianem rytuałów. I tak planuję przygotować sobie codzienny rytuał wstawania połączonego z porannym pisaniem czy potreningowy rytuał kosmetyczny, który pozwoli mi lepiej zadbać o siebie po wysiłku. Dołączą  do nich także rytuał rozpoczynania i kończenia dnia w pracy obejmujący sporządzanie i weryfikowanie listy zadań na dany dzień oraz rytuał zakończenia  dnia obejmujący wieczorną lekturę książki i herbatę. Trochę mi takich sygnałów o zakończeniu danej czynności obecnie brakuje. Zauważałam u siebie już nawet problemy z zaśnięciem. Zwłaszcza, gdy zbyt długo zasiedziałam się przy pisaniu. Liczę, że takie zestawy zawsze wykonywanych czynności pomogą mi na tym zapanować.

3. Rozwój bloga

Wiele kwestii związanych z prowadzeniem tego bloga odsunęłam na bok w tym roku. To, co udało mi się wdrożyć to pewien rytm pisania, bo przez ostatnich 12 miesięcy średnio raz na dziesięć dni pojawiał się tu nowy tekst. I choć to całkiem niezły wynik, wiele z nich powstało kosztem mojego snu czy innych ważnych rzeczy. Cały czas borykam się z tematem planowania wpisów z wyprzedzeniem i rozwiązaniem jakie w tym zakresie chcę wdrożyć jest poranny rytuał obejmujący pisanie, o którym już wspominałam. Póki co wstaję coraz wcześniej, wiec jestem dobrej myśli.

W 2017 bloga czeka tez kilka istotnych zmian w zakresie wyglądu i treści. Będę chciała skupić się na stworzeniu logo i atrakcyjnych wizualnie zdjęć ilustrujących jedno z moich hobby jakim są planszówki. W planach mam cały cykl poświęcony graniu, który zasili dział Geekzone. Szykuję się też na powrót do składania playlist. Stworzenie strategii  publikacji i dystrybucji treści to największe wyzwanie jakie stoi przede mną na tym polu. Dam z siebie wszystko.

4. Dieta informacyjna level hard

Na nowy rok postanowiłam ograniczyć konsumpcję treści przypadkowych i skupić się na zapoznawaniu się z tym , co sama dla siebie wybiorę. Usunęłam więc Facebooka i Messengera z telefonu, posprzątałam subskrypcje  z nieczytanych lub „szkodliwych” blogów (np. tego, który powodował, że nałogowo kupowałam ebooki ;). Zainstalowałam wtyczkę Kill News Feed oraz cofnęłam polubienia wielu fanpage’y. Już pierwszego dnia poczułam się lżej. Jedyny kontakt ze mną teraz możliwy jest za pośrednictwem maila, hangoutów lub klasycznego smsa czy telefonu. Nie dostałam jednak sygnałów, żeby było to w jakiś sposób problematyczne. Na razie też nie czuję bym coś straciła :)

5. Poduszka finansowa

To jeden z celów długodystansowych, którego pełna realizacja najprawdopodobniej nastąpi w kolejnym roku. Docelowo chcę odłożyć tyle pieniędzy bym mogła swobodnie przeżyć dwanaście miesięcy. Określiłam jak duża jest kwota, której potrzebuję. Nie wiem tylko jeszcze jak na 100% wyglądać będą moje plany podróżnicze,  a więc jakie będą koszty wypraw, które pojawiły się na mojej liście pomysłów na spędzenie wolnego czasu. Idealnie byłoby gdyby te fundusze udało się gromadzić niezależnie od oszczędzania celem zbudowania poduszki, ale zdaję sobie sprawę, że wtedy pewnie na co dzień musiałabym mocniej zacisnąć pasa. Wydaje mi się, że mogłoby odbyć się to kosztem komfortu dnia codziennego.  Na pewno na ten moment wyeliminowałam wszystkie bodźce zakupowe takie jak np. newslettery. Rzadko też zdarza mi się iść do sklepu bez konkretnej listy zakupów. Będę walczyć.

6. Nowe kierunki podróżnicze

Pomysłów na to, co chętnie bym zobaczyła w 2017 mam dużo. Niestety nie mam równie dużo urlopu, więc plany będzie trzeba podzielić na dłuższy okres. Konieczna będzie także ostra selekcja kosztowa, bo priorytetem dla mnie jest poduszka, bez której nie wyobrażam sobie spokojnego funkcjonowania. O ile niewielkie oszczędności dają mi brak trosk o kolejny miesiąc, o tyle sama myśl o naruszeniu ich na rzecz podróży powoduje, że wzdrygam się z niesmakiem. Tak podoba mi się oglądanie czterocyfrowej kwoty na koncie oszczędnościowym i tak nie podoba zmniejszanie tej na koncie ROR, że są chwile, gdy rozważam odwyk od jakichkolwiek zakupów (być może nawet tak radykalny jak ten opisany w książce Mniej Marty Sapały). A już na pewno bardzo daleko odsuwam od siebie myśl o podróżach zagranicznych, gdzie sama zmiana waluty jest wyzwaniem dla portfela. Nie wiem jeszcze jaka będzie moja ostateczna decyzja, ale na swojej zagranicznej short liście mam miejsca, w których będę mogła kogoś spotkać – Lizbonę, Wiedeń i Pragę. Pozostałe czekają na lepsze, może bardziej wolne czasy jako punkty na mojej Bucket List. No chyba, że trafi się okazja życia. Krajowych podróży pewnie kilka zaliczę lecz póki co zapowiada się, że będą to jedynie krótkie wypady takie jak Woodstock, długi weekend w górach czy wizyty na konwentach.

7. Konwentowej mapy polski ciąg dalszy

Tak jak wspominałam w ostatniej konwentowej relacji ten rok upłynie pod znakiem mniejszych imprez. Wstępnie planuję wypad na Bykon, Cytadelę i Kapitularz, czyli blisko i w miejsca, w których mnie jeszcze nie było. Być może zajrzę też na Imladris, choć Kraków już niebawem zobaczę ponownie. Polcon i Pyrkon na niemal 100% w tym roku nie wejdą do mojego kalendarza – nie tylko ze względu na niesprzyjające terminy czy lokalizacje (nie widzę Polconu w Hali Targowej w Lublinie – Ledwie Falcon się tam zmieścił), ale też na charakter tych imprez. Mam już trochę przesyt obszernych programów, tłumów i konsumpcyjnego podejścia do fantastycznego hobby. Obstawiam, że swój wybór skierowałam na lepsze tory. Jeśli nie, dajcie znać gdzie jest luźniej i bardziej kameralnie. Celem w obszarze konwentów jest też spróbowanie LARPu i RPG także za info o inicjatywach w tym obszarze też będę wdzięczna :)

8. Plany zawodowe

W tej kwestii postanowienie mam tylko jedno – jeszcze więcej czytać nt. temat reklamy w digitalu oraz zacząć tworzyć własne treści z tego zakresu. Jeszcze nie wiem czy przerodzi się to w nową zakładkę na tym blogu, czy treści zaczną się pojawiać w innym medium. Pewne jest natomiast to, że jest to coś co w tym roku chciałabym rozpocząć. Wiedza nie jest czymś co należy trzymać dla siebie.

Do dzieła!

Tylko tyle mogę sobie powiedzieć. Czeka mnie dużo pracy, ale też oczekuję tej pracy z niecierpliwością. To będzie dobry rok – nie widzę innej możliwości.

A jak u Was?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *