emiliamaciejewska.pl

Książka

Nadchodzą Wyjątkowe Czasy…

Zwykle w moje ręce trafiają książki z kategorii fantastyka, sf czy też kryminał. Jednak zdarza się, że idę do biblioteki, spaceruję miedzy regałami oglądając te bardziej rzucające się w oczy okładki i czytając opisy. Czasami udaje mi się trafić na coś naprawdę ciekawego, czego nigdy nie przeczytałabym gdybym zamknęła się tylko na wspomniane wcześniej gatunki.Tak też się stało w przypadku powieści Michaela Cunninghama Wyjątkowe czasy ( Rebis, 2006).

Jest to zbiór trzech opowieści które łączy jedno: na losy ich bohaterów wpływa poezja Walta Whitmana. Nigdy nie lubiłam poezji, być może dlatego, że tak naprawdę nigdy do końca nie rozumiałam tej formy przekazu myśli ( pomijając te drobne formy literackie górnolotnie nazywane „moją poezją”, które kiedyś pisywałam). Jednak zaintrygowało mnie jak też wiersze mogą zostać wplecione w losy bohaterów. Postanowiłam to sprawdzić i zabrałam się za lekturę.

Pierwsze opowiadanie, W maszynie,  ogromnie mnie wzruszyło. Opowiada ono o losach chłopca stającego przed życiową tragedią. Oto bowiem jego starszy brat uległ śmiertelnemu wypadkowi w fabryce, co negatywnie wpłynęło na stan zdrowia obojga rodziców. Rodzinę, jak się można domyślić, dotyka bieda a młody człowiek zmuszony zostaje przerwać swoją edukację i rozpocząć pracę. Jedyne co mu zostaje to tomik poezji i to właśnie on kieruje dalej jego życiem. Muszę przyznać, że zastanawiałam się po zakończeniu tego opowiadania czy nie dać sobie spokoju z dalszą lekturą jeśli tematyka kolejnych dwóch opowiadań będzie choć odrobinę podobna. Powstrzymał mnie jednak język (a może raczej przekład), którym wszystkie trzy opowieści zostały napisane.

Zapoznałam się zatem z Dziecięcą krucjatą. Tytuł metaforyczny, choć sugerował przez chwilę, że opowieść dotyczyć będzie losów dzieci walczących na wojnie. Nie do końca jednak tak było.Jest to historia kobiety pracującej w policji, odbierającej telefony od potencjalnych przestępców. Taki telefon zaufania. Niby zwyczajna historia. Do momentu, w którym okazuje się, że jej rozmówcami są mali chłopcy, którzy potem wysadzają się w samym centrum Manhattanu zabierając ze sobą zupełnie im nie znane i w żaden sposób ze sobą nie związane osoby. Motyw ich działań to naprawdę trudna zagadka a jej rozwiązanie i zarazem zakończenie opowieści przerosło moje najśmielsze oczekiwania ( nie zdradzę, aby nie zabrać przyjemności czytania jeżeli, ktoś zdecyduję się po Wyjątkowe czasy sięgnąć ).

Ostatnie opowiadanie, Nietypowa piękność, także mnie wzruszyło, ale był to inny rodzaj wzruszenia niż w przypadku wcześniejszej historii osadzonej w czasach istnienia gigantycznych fabryk. Ukazuje ono losy zaprogramowanego człowieka ( coś jak sztuczna inteligencja), który zajmuje się stwarzaniem ryzyka na życzenie- ludzie płacą mu za to żeby napadał na nich. Dziwne. Gdy się jednak weźmie pod uwagę, że akcja toczy się w czasach gdy Ziemia jest już tak niesprzyjającym do życia miejscem, że co bogatsi biorą udział w ekspansji na inne planety albo kontrolują losy tych biedniejszych i innych tak jak główny bohater, to istnienie takich usług przestaje aż tak bardzo zaskakiwać i zaczyna nawet wydawać się normalne. Główny bohater poznaje imigrantkę z niedawno podbitej przez Ziemian planety Nadii. Splot wydarzeń powoduje że zostaje zmuszony porzucić swą pracę i wraz z poznaną kobietą wyruszyć w podróż, która pozwoli mu poznać swoje korzenie i to czego naprawdę chce od życia.

Podsumowując- bardzo mi się podobało i gdybym miała wybierać która z tych trzech historii jest moją ulubioną musiałabym powiedzieć, że wszystkie. Nie sposób ich ze sobą porównać. Każda jest inna, niepowtarzalna i oryginalna. Wyjątkowe czasy zdecydowanie wyróżniają się na tle tak licznie wydawanych dziś bestsellerów. Warto po nie sięgnąć po to, aby spędzić czas na ciekawej, bardzo życiowej i pouczającej  lekturze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *