emiliamaciejewska.pl

Film

Bo to kultowy film jest?

Niejednokrotnie oglądamy filmy kultowe, bo ktoś po usłyszeniu, że nie widzieliśmy wytrzeszczy na nas swoje oczy i ze zdziwieniem zapyta: „Ale jak to?”. I zaczyna się przekonywanie, namawianie… Jednym słowem wiercą nam dziurę w brzuchu dotąd aż nie obejrzymy. Oglądamy a potem trudno się przyznać, że film nas nie zachwycił.

Nie podobało mi się ani Pulp Fiction ani Dzień świra. Seksmisji jednak mówię TAK.

Długo mnie przekonywano. Bardzo długo. Nie tylko „kultowość” filmu (biorąc po uwagę wcześniejsze doświadczenia) mnie zniechęcała. Fakt, że jest to film polski też zrobił swoje. Nie wiem czemu- być może przez ostatnio obserwowany wysyp durnych komedii- zraziłam się do tego, co powstaje na naszej rodzimej ziemi. Jedynym wyjątkiem są filmy z Robertem Więckiewiczem. Tylko one. Bo to, w mojej prywatnej opinii, dobry aktor jest. Oglądam w ciemno. No może jeszcze filmy Polańskiego. Ale one głownie za granicą powstają.

Do rzeczy.
Podobało mi się.

Film pozytywnie mnie zaskoczył. Wizja przyszłości bez mężczyzn całkiem przekonująca, momentami przerysowana a przez to zabawna. Ale tak inteligentnie zabawna. Nie tak, że wstyd się przyznać, że żart śmieszy. To jest chyba ten fenom, że Seksmisja powstała, gdy nie tworzyło się filmów „na miarę”, na „zróbmy tak raz jeszcze, bo poprzednio dużo w ten sposób zarobiliśmy”.

Równie interesujące co sama fabuła, było podziwianie znanych z telewizji twarzy w młodszej wersji. Tyszkiewicz, Stuhr czy Łukaszewicz, którego dawno temu widziałam, oglądając Balladynę w Teatrze Syrena- to wywarło na mnie ogromne wrażenie. Czas nas zmienia. Dopiero, gdy porównuje się stare zdjęcia z aktualnymi, wyraźnie to widać.

Tylko nie mówcie, że to właśnie czas spowodował, że kultowy film mi się spodobał. Nie. Ja wcale nie „dojrzałam do prawidłowego odbioru tego, co inni dawno polubili”.

Być może powinno mi być lżej, bo przyznałam się już do „nadrobienia zaległości”. Nie jest. Bo też wcale nie musi. Oglądam co chcę i kiedy chcę. A skoro, jak do tej pory, ostrożne wybieranie filmów skutkuje zadowoleniem po projekcji, to nie będę zmieniać kryteriów.

Argument za? Bo tak!
Przekornie pod prąd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *