Tytuły #8

Tytuły #8

Luty był najkrótszym miesiącem tego roku a przyniósł najwięcej czasu na czytanie. Było też trochę filmów. Jest więc o czym pisać. Zapraszam.

Bogate lutowe zestawienie to sześć książek i dwa filmy. Osiem tytułów w ósmym wydaniu cyklu. I kto mi teraz uwierzy, że to przypadek…

Książek zaskakująco dużo

Sześć różnych pozycji wpadło na licznik w minionym miesiącu. Nie wszystkie były trafionymi wyborami niestety. Zdecydowana jednak większosc trafiła w mój gust lub potrzebę.

Krucjata Bourne’a – Robert Ludlum

Bardzo chciałam przeczytać całą serię o Bourne’ie. Niestety nie wydarzy się to, gdyż już drugą z listy dokończyłam tylko dlatego, że ciekawiło mnie zakończenie. I nadal nie wiem czemu nie przeszłam w pewnym momencie do samej lektury zakończenia, bo bardzo mocno mnie ta książka zmęczyła. O ile pierwszą czytało się szybko i z ogromnym zaciekawieniem, o tyle ta zdawała się być jej nieatrakcyjną kalką. Jak poprzednio tytułowy bohater zostaje wplątany w polowanie na czarny charakter a oprócz brawurowych akcji pościgowych dostajemy też trochę makabrycznych opisów jego zmagań ze swym antagonistą. A oprócz tego zmaga się n wciąż ze swoją przeszłością i z ludźmi, którzy go do tej brawurowej misji podstępnie skierowali. Różnic między Krucjatą a Tożsamością doszukiwać się więc można w miejscu i czasie akcji. Akcja Krucjaty jest też niestety mniej dynamiczna. Mam wrażenie, że to właśnie zmęczenie towarzyszące lekturze tej właśnie powieści odbiło się na moim negatywnym nastawieniu do takich książek w ogóle.

Nienachalna z urody – Maria Czubaszek

Od dawna chciałam przyjrzeć się bliżej postaci Marii Czubaszek. Do dziś pamiętam jej występ w programie Kuby Wojewódzkiego, który widziałam chyba jeszcze w gimnazjum. Już wtedy zaciekawił mnie sposób bycia Pani Marii. Kiedy więc ukazała się kolejna z jej książek, która jednocześnie nie była rozmową a bardziej zbiorem przemyśleń, kupiłam ją. I leżała sobie ładnych kilka miesięcy czekając na właściwy moment. Gdy w końcu ją otworzyłam lektura była szybka i przyjemna. W Nienachalnej Maria Czubaszek wspomina swoje życie i opowiada co sądzi o współczesności. A czyni to w sposób tak lekki, że mimo ciężkich niejednokrotnie tematów, książce nie sposób odmówić określania mianem rozrywkowej. Jeżeli więc chcecie dowiedzieć się jak można uwielbiać proste życie lub jak to jest pracować w radio z największymi nazwiskami lat 90. to zdecydowanie powinniście sięgnąć po ten tytuł. Mnie to zachwyciło i pozwoliło odpocząć od gonitwy za więcej.

Skup się. Prost  droga do sukcesu – Leo Babauta

To kolejna pozycja najsłynniejszego minimalisty po którą sięgnęłam. I o ile Zen to done bardzo mi pomogła w uporządkowaniu myśli i swojego podejścia do działania, o tyle ze Skup się niestety nie udało mi się wyciągnąć zbyt wielu cennych wskazówek. O tym, że współcześnie ludzie są bardzo rozproszeni i nieustannie zalewani potokiem informacji wiem nie od dziś a z czasem jak lektura postępowała upewniałam się tylko, że u mnie wcale tak źle z tym skupieniem nie jest odkąd z nowym rokiem wyłączyłam sobie większość przeszkadzajek na komputerze i telefonie. Niemniej dla osób nieświadomych dlaczego tak szybko czas im przecieka przez palce propozycja Babauty może być wartościowa.

Esencjalista – George McKeon

Ta książka to odpowiedź na pytanie jak robić mało a zyskać dużo. Odpowiedź, która jest zaskakująco prosta. Wystarczy robić rzeczy, które mają sens i prowadzą nas do przodu. Autor prowadzi nas po kolei przez założenia esencjalizmu i punktuje zachowania przeczące tej idei  pokazując na przykładach jak osoby nie korzystające z jej dobrodziejstw same nie tylko utrudniają sobie życie, ale też ryzykują własnym zdrowiem czy relacjami z bliskimi. Pokazuje również proste sposoby jak wyłonić najważniejsze dla nas kwestie i udowadnia, że znając je podejmowanie decyzji staje się dziecinnie proste. Nie powiem, żeby ta książka zawierała dużo przełomowych dla mnie tez, lecz bardzo przyjemnie mi się czytało to uporządkowane kompendium wiedzy o osiąganiu sukcesu.

Finanse osobiste dla przytomnych realistów – Marcin Iwuć

Ten krótki ebook to bezpłatny zbiór wpisów z bloga autora. Finanse Bardzo Osobiste, bo taka jest jego nazwa, to blog poświęcony tematyce finansów i od podstaw wprowadzający zasady, które pomogą nie tylko pozbyć się długów ale tez zabezpieczyć swoją przyszłość poprzez mądre oszczędzanie i inwestycje. I tym własnie jest ten niedługi przegląd felietonów. Nie wyczerpuje on oczywiście całego tematu a autor nadal publikuje nowe wpisy i podcasty lecz jeśli chcecie zacząć panować nad finansami to warto poświęcić czas na tę lekturę. Jest to dobry wstęp by zgłębić to zagadnienie czytając np. Finansowego Ninję Michała Szafrańskiego, którego już wcześniej polecałam.

Zabić drozda – Harper Lee

Bardzo dobra powieść opowiadająca o życiu małomiasteczkowej społeczności w czasach gdy rasizm w Stanach Zjednoczonych miał się jeszcze bardzo dobrze. Problemy tej grupy społecznej i rzeczywistość „białych” ukazane są z perspektywy dwójki dzieci, które z postępem powieści dorastają i dostrzegają coraz wyraźniej co tak naprawdę jest problemem ich otoczenia. Wybór takiego sposobu narracji oraz barwne postaci sprawiły, że książka Lee zaostrzyła mój apetyt na tego typu twórczość. Kiedyś na pewno jeszcze sięgnę po inny tytuł tej autorki.

I filmy aż dwa

Mam ostatnio nosa do filmów i co nie wezmę podoba mi się strasznie. Dobrze, że czas na konsumpcję mam ograniczony, bo kto wie jak by się to skończyło.

Kawa i papierosy

To moje drugie spotkanie z twórczością Jima Jarmusha i to spotkanie nieco oldschoolowe. Film oglądałam bowiem na DVD, które zakupiłam chyba jeszcze w gimnazjum, kiedy nie było tak łatwego dostępu do serwisów streamingowych więc kupowanie gazet z płytami było popularnym zjawiskiem. Tak sobie ten film czekał te kilka lat aż odważę się wejść w świat przypadkowych rozmów kawiarnianych na tematy błahe, ważne i śmiertelnie poważne. Oglądałam go na raty co było możliwe dzięki formie, bo jest to 11 krótkich epizodów rozgrywających się z udziałem tytułowych używek. Pozwoliło tez w pełni skupić się na tym co kryje się pod z pozoru błahymi konwersacjami. Cieszę się że mam ten film na własność, bo czuje że kiedyś jeszcze do niego wrócę. Polecam.

To tylko koniec świata

To tylko film o umierającym człowieku chciałoby się powiedzieć. Tymczasem my w dziele Xaviera Dolana o tej śmierci dowiadujemy się praktycznie tylko czytając opis. Uwaga skupiona jest bowiem na relacjach rodzinnych głównego bohatera. Oto bowiem powraca on po dwunastu latach do domu rodzinnego czym zaskakuje chyba wszystkich. Każdy szykuje się na ten dzień a jednocześnie nie jest na niego gotowy. Różnice w stylu życia, sposobie myślenia i oczekiwaniach wypływają na wierz. Całość nieoczekiwanie wieńczy radosne Dragostea din teï, hit grupy O-Zone puszczany na każdej chyba imprezie w czasach swej największej popularności. Barwne postaci, zewsząd wyskakujące kontrasty oraz niespieszne tempo opowieści to moim zdaniem ogromne zalety tego filmu. Pierwszy kontakt z twórczością Pana Dolana uważam zatem za udany.

A będzie tego więcej!

Marzec będzie upływał pod znakiem powrotu do powieści, gdyż dałam namówić się na wspólne czytanie ze znajomymi i wybór padł na Amerykańskich Bogów Gaimana. Zdecydowałam się też sięgnąć po autorów co do których długo obiecywałam sobie by ich poznać. Pewnie wpadnie mi jeszcze w ręce coś podróżniczego i poradnikowego, bo nie samą historią żyć można. Filmowo zapewne na tapecie pojawi się coś oscarowego. Cały czas waham się czy zerknąć na La La Land, o którym opinie są skrajnie różne. Nie śledziłam tym razem nominacji ani tym bardziej samej gali (choć o wpadce słyszałam;), więc nie wiem na ile też zgłębię ten temat. W tym wszystkim będę starała się zachować spokój i nie dać się zwariować. Nie będzie łatwo, więc trzymajcie kciuki. I podzielcie się koniecznie swoimi lutowymi odkryciami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *