Tytuły #7

Tytuły #7

Kolejny miesiąc dobiegł końca a wraz z nim przybyło przeczytanych książek. W dzisiejszym zestawieniu znajdziecie ich 3. Do tego wspomnę o jednym filmie, którego premiera była co prawda już dość dawno, ale jest naprawdę wart uwagi. Zaczynajmy!

Niewiele brakowało bym we wpisie podsumowującym styczeń dzieliła się 4 tytułami. Ostatnią książkę jednak jeszcze „wciągam” ( i jak możecie trafnie obstawiać jest to powieść fabularna!:), więc postanowiłam skupić się na tych, których lekturę udało zamknąć mi się w minionym miesiącu. A łączy je jedno wspólne motto.

Realizacja postanowień noworocznych

To łącznik dla wszystkich książek, które pojawią się w tym wpisie. Każdy poniższych tytułów w jakiś sposób przybliżył mnie do jednego z podjętych przedsięwzięć.

Sekrety urody Koreanek – Charlotte Cho

Jednym z moich celów na ten rok jest wprowadzenie nawyków kosmetycznych, które pomogą mi czuć się i wyglądać lepiej. Oczywistym dla mnie było to, że absolutnie punkt ten nie obejmuje zgłębiania tajników makijażu lecz poszerzanie wiedzy o pielęgnacji skóry. Kiedy więc zobaczyłam, że jeden ze sklepów internetowych ma ciekawą promocje właśnie dla tego ebooka, skusiłam się. I z czystym sumieniem mogę tę pozycję polecić, bo to nie tylko skarbnica wiedzy o składnikach kosmetyków czy prawidłowym postępowaniu pielęgnacyjnym, ale też opowieść o kulturze Korei i tym jak pielęgnacja swojego ciała wpływa na tamtejsze społeczeństwo. Książka pisana jest z perspektywy osoby, która do Korei trafiła po długim okresie mieszkania w Stanach Zjednoczonych a jej przystępny język sprawia, że ilość wiedzy w niej zawartej nie przytłacza. Dzięki niej podjęłam ostateczną decyzję o tym by zainwestować w nowe kosmetyki, nad których regularnością stosowania obecnie intensywnie pracuję. Nadal rozważam jeszcze uzupełnienie domowej pielęgnacji o wizyty u specjalistów. Tu jednak nie tylko muszę przełamać opór przed pójściem w takie miejsce, ale też swoją niechęć do wydawania pieniędzy na „zbytki”. W końcu takie dogadzanie sobie stoi w sprzeczności z byciem oszczędnym i z szybkim budowaniem poduszki finansowej, prawda?

Pełna moc możliwości – Jacek Walkiewicz

Wykład Jacka Walkiewicza wygłoszony na TEDxWSB poznałam już jaki czas temu. W tej książce przeczytałam nie tylko jego zapis, ale i wiele motywujących do działania historii z życia autora. I o ile ja z określeniem swoich celów i konsekwentną ich realizacją raczej nie mam problemów – a swoje życie od jakiegoś czasu określam jako całkiem sympatyczne i wręcz szczęśliwe – o tyle mimo wszystko zdarzają mi się momenty, gdy jest ciężej. Książka Pełna moc możliwości na takie chwile była doskonała. Przydawała się też jako potwierdzenie w chwilach refleksji. Czytało mi się ją dobrze, opowiadane historie wciągały. Jednak gdyby nie promocja na której ją złapałam pewnie bym po nią nie sięgnęła. Niewiele bym chyba straciła, bo docelowym czytelnikiem jest w moim odczuciu osoba bardziej zagubiona niż ja. Ale poświęconego czasu nie można żałować. Zwłaszcza, gdy spędzanie go na danej czynności sprawiało przyjemność.

Jak spełniać marzenia? Spróbuj niemożliwego – Michał Maj

Bloga autora czytam już spory kawałek czasu, więc dość naturalnym było dla mnie sięgnięcie po książkę, która o wiele obszerniej opisuje jego największe podróżnicze przygody. Nie zawiodłam się. To, co otrzymałam to nie tylko historie opowiedziane w lekki i zabawny sposób, ale też wiele praktycznych rad, przydatnych przy planowaniu podróży. Do wielu tych treści z pewnością wrócę planując swoje wojaże, bo zawarta w książce wiedza, choć może nie jest podana w formie typowej dla przewodnika tak jak to było w przypadku opisywanej przeze mnie wcześniej książki Bernadetty Baran, stanowić może jego ciekawszą i bardziej użyteczną wersję. Niemniej celem autora było podzielenie się doświadczeniem i zainspirowanie do samodzielnego sięgania swoich granic i to absolutnie w tej książce się udało. Zapragnęłam ruszyć się z kanapy lub przejąć stery wiozącego mnie aktualnie środka lokomocji – zależnie od tego, gdzie czytałam ;) Szkoda, że tak szybko się skończyło.

I próbowanie nowego

Spontaniczność nie jest moją mocną stroną lecz, gdy nagle okazało się, że moje plany na wieczór zniknęły postanowiłam pójść do kina. A film który obejrzałam bardzo mi się spodobał.

Służąca

Filmy azjatyckie oglądam od czasu do czasu, czy to zaglądając na Festiwal Pięciu Smaków czy też zwracając swoją uwagę ku japońskim anime. Dramat  Chan-wook Parka obejrzeć chciałam od dłuższego czasu i to nie tylko ze względu na dobre recenzje. Zaintrygowała mnie historia, w której to pewien oszust postanawia położyć rękę na fortunie pewnej japonki. A czyni to udając hrabiego i wysyłając do niej służącą, której zadaniem jest przekonanie właścicielki majątku o jego miłości. Ta z pozoru prosta historia brzmiąca odrobinę jak scenariusz marnej telenoweli znajduje ciekawe rozwinięcie w kolejnych minutach filmu a zakończenie wprost wgniata w fotel. Nie jest to film obok którego można przejść obojętnie i zdecydowanie warto go obejrzeć. Choćby po to by sprawdzić jak mocne są nasze nerwy i jak mocno reżyser jest w stanie pogrywać z naszym poczuciem estetyki.

To już jest koniec

Ponieważ konsekwentnie nie chcę nic postanawiać w kwestii czytania to na luty zakładam jedynie, że przeczytam te książki, które czekają na swoją kolej od jakiegoś czasu. Co to będzie jeszcze nie wiem. Wiem natomiast, że zarówno książki jak i filmy będą ważnym punktem w spędzaniu wolnego czasu. Tylko tyle i aż tyle. Myślę, że wystarczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *