Tytuły #4

Tytuły #4

Czwarta odsłona cyklu literacko-kinematograficznego przed wami. Podsumowuję w niej październikowe lektury i projekcje.

Wielka trójka pozostaje w mocy

Nadal trzy pozostaje liczbą przeczytanych w miesiącu książek. Tym razem w kwestii gatunków było bardziej przekrojowo, bo przeczytałam zarówno poradnik dotyczący finansów osobistych, książkę w formie reportażu jak i klasyczną powieść z gatunku science-fiction.

Finansowy Ninja – Michał Szafrański

Bloga Michała czytam już od dość długiego czasu. To jego lektura sprowokowała mnie do zapisywania wydatków i pilniejszego zwracania uwagi na to, na co przeznaczam swoje ciężko zarobione pieniądze. Chęć pogłębienia tematu finansów osobistych skłoniła mnie natomiast do zakupu e-booka autorstwa Michała. Były to dobrze wydane pieniądze.  Lektura Finansowego Ninjy zaowocowała między innymi skrupulatnym planowaniem budżetu miesięcznego, nie tylko przeze mnie. Wspólnie z moim partnerem przykładamy teraz większą wagę do tego na jakie rzeczy kierujemy nasze środki i na to jak często pozwalamy sobie na wydatki z kategorii rozrywka. Ponadto teraz mam większą świadomość w zakresie produktów finansowych oferowanych przez banki. Dotychczas miałam konto i nawet nie byłam świadoma jakie dokładnie koszty ono generuje i na ile są one korzystne w porównaniu do ofert innych banków. Finansowy Ninja był więc także pretekstem do spędzenia czasu na dyskusjach o ofertach lokat i nowych kont osobistych. Część z nich stałą się poważnymi kandydatami na miejsce tych, z których obecnie korzystamy. Część zaś bierzemy pod rozwagę, aby jeszcze lepiej utrzymać nasze oszczędności w ryzach lub zyskać na promocjach bankowych.

Lektura książki Michała utwierdziła mnie też w przekonaniu, którego mocno broniłam – nie warto kupować mieszkania nie mając gotówki by pokryć ten zakup. To ile odsetek trzeba spłacić biorąc kredyt w banku i jak wygląda struktura tej spłaty bardzo skutecznie odstręcza mnie od podejmowania tematu. Jestem gotowa zapłacić cenę za mobilność i spokój jaką jest długoletnie wynajmowanie lokum. W kontekście kart kredytowych upewniłam się natomiast, że wydawanie nie posiadanych jeszcze pieniędzy jest dla mnie bardziej przerażające niż kuszące i raczej nikt nie przekona mnie szybko do zmiany tego zdania. Łączy się to mocno z niechęcią do posiadania rzeczy w nadmiarze i drogą minimalizmu, na którą jakiś czas temu wkroczyłam i o której niejednokrotnie pewnie jeszcze wspomnę.

Podsumowując Finansowy Ninja dał mi wiedzę, która pozwoliła na stworzenie strategii oszczędzania. To według mnie bardzo pouczająca lektura, po którą każdy, kto ma wątpliwości czy robi wszystko by zapewnić sobie dobrobyt do końca swych dni, powinien sięgnąć.

Zakonnice odchodzą po cichu – Marta Abramowicz

Propozycja Marty Abramowicz to przegląd historii sióstr z różnych zakonów, które z pewnych powodów opuściły zgromadzenia, do których wcześniej wstąpiły. A głównym powodem tej decyzji bynajmniej nie była utrata powołania i wiary. Opisy rzeczywistości polskich zakonnic przewijające się w tych historiach tworzą dość niepochlebny obraz zakonów, w których siostry zamiast czynić dobro i pomagać bliźnim przekonywane są, że posłuszeństwo przełożonym jest wartością najwyższą choćby i zwierzchnictwo było w błędzie. Często pokazywane są granice absurdu jakie owe „władze” przekraczają by całkowicie podporządkować sobie siostry. Powieść Abramowicz to lektura nieco przerażająca i pokazująca, że problemem polskich powołań nie jest ich brak a nieumiejętność poprowadzenia powołanej, wstępującej do zgromadzenia kobiety. Jest to o tyle niepokojące, że z zestawienia relacji sióstr z kilkoma opowieściami o zakonach męskich wynika zupełnie inne podejście do tego czym jest służba Bogu i bliźnim prezentowane przez oba te podmioty. Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się co ludzi skłania do poświęcania życia Bogu, albo co powoduje zmianę tej decyzji, zdecydowanie warto sięgnąć po tę nie tylko tylko trudną, ale też dobrze napisana pozycję.

Płyńcie łzy moje, rzekł policjant – Philip K. Dick

Akcja „Łez” toczy się w Stanach Zjednoczonych po wojnie domowej. Jest to świat, w którym policja ma dość dużą władzę a częste kontrole to normalność. W tej rzeczywistości odnaleźć się musi Jason Taverner, gwiazda show-biznesu realizująca swój autorski program rozrywkowy w telewizji. Bohatera poznajemy w bardzo nietypowej sytuacji, bo wtedy, gdy na skutek pewnych okoliczności traci on swoją tożsamość. Nagle okazuje się, że nikt go nie zna a jego dane zniknęły z wszystkich państwowych systemów. Na kolejnych kartach powieści wraz z nim poszukujemy przyczyny takiej sytuacji i dowiadujemy się co tak naprawdę stoi za zastanym stanem rzeczy.

Płyńcie łzy moje, rzekł policjant to doskonała, osadzona w niedalekiej przyszłości, powieść science fiction mistrza gatunku Philipa K. Dicka. Elementy dochodzenia znane z kryminałów oraz warsztat autora (i tłumacza polskiego wydania ;)  sprawiają, że książkę tę czyta się lekko i przyjemnie. Jeszcze jedną jej zaletą jest niewielka objętość, która umożliwiła mi czytanie jej w komunikacji miejskiej. Zdecydowanie polecam i będę chyba po Dicka sięgać częściej, bo jeszcze się nie zawiodłam.

Film października

W październiku obejrzałam kilka filmów. O większości z nich pisałam już w tym wpisie poświęconym częściowo Warszawskiemu Festiwalowi Filmowemu. Poza nimi wybrałam się na najnowszy film Petra Zelenki Zagubieni. Dla mnie film ten był pierwszym kontaktem z dziełami czeskiego reżysera. I był to kontakt bardzo udany. Historia opowiedziana w Zagubionych wciągnęła mnie na maksa. Koncept filmu opiera się na tym, że papuga, która towarzyszyła francuskiemu premierowi Daladierowi i zna kulisy podpisania paktu monachijskiego zostaje porwana przez czeskiego dziennikarza z konferencji prasowej, na której była gościem honorowym. Brzmi absurdalnie? Zdecydowanie tak, ale rozwinięcie tego wątku jest jeszcze bardziej nieprawdopodobne a przez to jeszcze mocniej wciągające. Jednak Zagubieni to nie tylko przezabawny film o papużce. Jest to przede wszystkim bardzo dobrze zrealizowana opowieść o dość istotnym fragmencie historii Czech, przedstawiona lekko i z dużą dozą dystansu. Mi się podobało.

Plany na listopad

Są dość luźne. Na pewno nadal będę czytała to, co zgromadziło się na mojej półce a zwłaszcza książki z biblioteki, których termin zwrotu zbliża się nieuchronnie. W kwestii filmów mam również kilka konkretnych planów, wśród których znajduje się między innymi wizyta na Korponocy w ramach Festiwalu 5 Smaków. Więcej szczegółów tradycyjnie zdradzę w następnym wpisie :)

A u was jak to się przedstawia? Co nowego możecie polecić na niemal już zimowe wieczory?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *