Tytuły #10

Tytuły #10

Długo zabierałam się do podsumowania kwietnia. A to dlatego, że mam pewne przemyślenia nt. tego cyklu.

A przemyślenia te nie są zbyt optymistyczne.

Nie mam ochoty rozliczać siebie z tego, co czytam

Nie chcę oceniać czy to dobrze, że czytałam więcej poradników lub czy źle, że dużo w sieci a mało fabuły. Zwyczajnie przestało mi to służyć. Zaczęłam mocno selekcjonować treści i uważać jeszcze bardziej, po co sięgam. Nie chcę potem rozliczać siebie dodatkowo z tego czy wypełniłam jakąś samodzielnie ustaloną normę. Czuję jeszcze mocniej niż wcześniej, że potrzebuję czytać w swoim tempie i według aktualnego nastroju. Nie chcę mieć poczucia, że coś z moim czytaniem jest nie tak. To wcale nie motywuje mnie do działania tak bardzo jak myślałam.

Czas pogodzić się ze zmiennością gustu

Ta myśl doskonale  podsumowuje to, co chcę teraz ogłosić. Cykl Tytuły znika z bloga. Pisanie o książkach nie sprawia mi takiej radości jak mi się wydawało. Dodanie poleceń filmowych nie zabiło poczucia, że nadal na polu kulturalnym zawodzę. A takie poczucie też specjalnie fajne nie jest. Zwłaszcza, że konsumpcja kultury to żaden wyścig czy konkurs, w którym stawką jest atrakcyjna nagroda pieniężna czy prestiżowy – nomen omen – tytuł. Chcę spokojnie rozwijać swoje zainteresowania, niekoniecznie czytelnicze. Planuję więcej czasu poświęcić na inne działania. O tym napisze pewnie niebawem.

I po raz ostatni podsumowuję miesiąc

Kwiecień to były dwie książki. Całkowicie od siebie odmienne i takie, których czytanie umknęło mojej uwadze. Raz dlatego, że jedną z nich czytało się bardzo przyjemnie. Drugi dlatego,  że czytałam w papierze, a książka nie była pożyczona. Nie miałam więc śladu elektronicznego, że ją czytałam. Ostatnio coraz bardziej elektroniczna jestem. Zaczęłam nawet ubolewać nad jakością mojego odręcznego pisma. No ale, do meritum.

Dale Carnegie – Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi

Ta książka to kopalnia wiedzy o ludzkich zachowaniach. Pomoże nie tylko zrozumieć dlaczego nie radzimy sobie z dogadaniem się z bliskimi, ale też rozwiązać problemy zawodowe. Autor poprzez ponadczasowe historie przedstawia w przystępny sposób jak zwracając szczególną uwagę na, wydawać by się mogło,  detale w komunikacji międzyludzkiej podnieść można ją na dużo wyższy poziom. Wszystko to zaserwowane jest w zbiorze krótkich rozdziałów, co dodatkowo pomagało mi skupić się na poruszanych zagadnieniach. Gorąco polecam. Nawet jeśli wydaje Ci się, że o komunikacji wiesz już wszystko. A może zwłaszcza wtedy.

Neil Gaiman – Amerykańscy Bogowie

Tę książkę czytałam długo. Bo niby to fikcja a podczas lektury ma się wrażenie, że opowieść ta ma głębszy sens, który trudno uchwycić. Ale o czym jest powieść? Amerykańscy Bogowie to historia Cienia, kolesia, który właśnie po trzech latach spędzonych w więzieniu wychodzi na wolność. Dowiaduje się on, że jego żona zginęła w wypadku i poznaje tajemniczego Wednesdaya, który oferuje mu nietypową pracę.  Dalej już fabuły zdradzać nie będę, bo jest naprawdę ciekawie i każdy szczegół, który bym podała mógłby zabrać przyjemność z lektury. Bo ta mimo braku znajomości tematyki, na której Gaiman oparł swoją powieść mimo wszystko jest obecna. Inaczej raczej nie skończyłbym lektury.  Twórczość autora polecam nie tylko fanom fantastyki. Jest ona na pewno unikalna i na tyle charakterystyczna, że można ją pokochać.

To już jest koniec?

Niekoniecznie. To zamknięcie cyklu, którego pisanie przychodziło mi z trudem. I to absolutnie nie oznacza, że nie będę się dzieliła tym co czytam jeżeli książka mocno zapadnie mi w pamięć to są spore szanse, że o tym napiszę. Tymczasem biegnę na dwór by w końcu wypróbować swój nowy pomysł na czytanie w plenerze. Dawno nie było to grane.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *