emiliamaciejewska.pl

Filozofia

Marzenia nie istnieją

„O niczym nie marzę. Wydaje mi się, że wszystko co mi niezbędne do życia mam lub będę mieć.” – pisała Riennahera w jednym ze swoich ostatnich postów. Trudno mi się z tym nie zgodzić, bo bardzo mocno stąpam po ziemi. Co wcale nie oznacza, że się ograniczam.

Wręcz przeciwnie. Zdarza mi się bardzo dużo rozmyślać o przyszłości. O tym, co zrobię lub kiedyś zrobić bym chciała. Z nadmiernego myślenia rzadko jednak wynika coś sensownego, więc nauczyłam się patrzeć na pojawiające się myśli jak na zalążek planu.

Planowanie działa!

Kilka lat temu byłam dość bierna i smutna. Nie wiedziałam dlaczego mi źle. Jednocześnie w głowie miałam wiele wizji wspaniałej przyszłości. Myślałam, że to kwestia otoczenia. Że jedynie jego zmiana jest potrzebna bym mogła osiągnąć sukces, by czuć się szczęśliwą. Te wszystkie nierealne scenariusze, w których nie tylko wszystko mi się udawało i wszyscy mi zazdrościli. Nie jestem pewna czy wiem czemu akurat takie historie powstawały w mojej wyobraźni. Być może był to wpływ przeczytanych książek i obejrzanych filmów, może zwykła naiwność i skłonność do uciekania od rzeczywistości, która z jakiegoś powodu była dla mnie nie do zaakceptowania. Dziś wiem, że cokolwiek to było, skutecznie odbierało mi radość. a problemem nie było otoczenie lecz mój brak odwagi, strach przed porażką. To on uniemożliwiał mi planowanie czegoś więcej niż to, co już znałam. A tylko takie planowanie pozwala na nowych zdobywanie doświadczeń. Teraz, świadoma brakującego czynnika, świadomie planuję. I z powodzeniem realizuję.

Planuj mądrze albo nie planuj wcale

Złe planowanie to gwarancja rozczarowania. Oderwanie się z oczekiwaniami od rzeczywistości i ignorowanie zdobytego już doświadczenia oraz bodźców z zewnątrz – traktowanie ich jako czegoś nieistotnego – wcale nie pomaga w realizacji celów. Utrudnia to także nadmierne planowanie, bo wtedy z kolei gubimy czas na złapanie dystansu do działań i dokonanie analizy czy były one słuszne. Nie można zapomnieć też o tym, że konieczne jest skuteczne odpoczywanie. Nie każdy łapie oddech tak samo i to, co jednemu pozwala ładować baterie na full, dla kogoś innego może być kompletnie nieadekwatne. Kluczem do rozwiązania tej łamigłówki jest słuchanie siebie. A tego niełatwo się nauczyć.

Można nie wierzyć w nic?

Ciężko mi marzyć, gdy widzę, że co tylko wymyślę jestem w stanie osiągnąć. Czasem zajmie mi to więcej czasu albo ewoluuje w trakcie. Na koniec jednak zawsze jestem zadowolona. Czuję spokój. To właśnie on nie pozwala mi nazywać tego, co robię realizacją marzeń. Kiedyś dużo marzyłam i wiązało się z tym wiele cierpienia, gdyż to, co przeżywałam w głowie nie miało szansy spełnienia. Nie mogłam przecież doświadczyć obecności siostry bliźniaczki czy zdobyć Marsa wraz z ekipą NASA. Odrzucenie tych wyobrażeń doprowadziło mnie do stanu, w którym niezależnie od tego, co się wydarzy wiem, że sobie poradzę. Jeśli mam w coś wierzyć, wybieram siebie. Jeszcze się nie zawiodłam i wątpię czy mi się uda.

Marzenia legły w gruzach

W moim świecie nie istnieją. Jest tylko stan przejściowy, w którym pomysł przekuwa się w chęć i otwiera drogę do osiągnięcia czegoś. Tak jest dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *