Mapy marzeń i myśli

Mapy marzeń i myśli

Ostatnio planowanie przeprowadzki i działań na ostatni kwartał roku pochłania mnie bez reszty. Dzisiejszy post będzie traktował o nowym dla mnie narzędziu skutecznej realizacji celów, które odkryłam już jakiś czas temu podczas lektury wpisu na blogu Pani Swojego Czasu. Zdecydowanie warto się  z nim zapoznać i ocenić jak działa.
Z dobrym planem jest tak, że realizacja powinna być jego oczywistym następstwem. Żeby jednak odnieść sukces często sugeruje się dobre przemyślenie sytuacji. Tymczasem to często do niczego nie prowadzi.

Najważniejsze to zacząć!

Laska z kultowego filmu Chłopaki nie płaczą ujął to bardzo prosto. W życiu trzeba znaleźć rzecz, którą się lubi robić i zacząć ją robić. Nic prostszego i trudniejszego zarazem nie ma. Wybierając tylko jedną z tylu możliwości i tylko jej poświęcając swój czas ryzykujemy, że stracimy całe spektrum innych doznań, które mogłyby być naszym udziałem. A jednocześnie wiemy też, że nie można  spróbować wszystkiego naraz. Można by tu dotrzeć do rozważań na temat FoMO i ogólnej rozpaczy nad tym jak czas potrafi przeciekać przez palce a pewne sprawy nadal pozostają w sferze marzeń. Nie o tym dziś jednak. Zostańmy przy tym, że trzeba zacząć.

Wszystko ok, ale jak?

Myślimy sobie tak: „Skoro nie wiem, co chcę robić to muszę się dowiedzieć”. Słusznie. Pytanie tylko w jaki sposób? Dokonam dużego uproszczenia, gdy powiem, że wystarczy po prostu poczytać trochę książek i artykułów w sieci czy obejrzeć kilka dobrych filmów biograficznych. Temat określania priorytetów w życiu to jednak sprawa na tyle istotna, że nie zasiada się do niej tak po prostu w przerwie między oddechem a łykiem porannej kawy. Jest o wiele bardziej złożony. Na tyle, że istnieje wiele narzędzi, które mają służyć wyłonieniu tego jednego zajęcia, które przyniesie nam radość i zapewni szczęście w wersji evergreen. Do takich narzędzi należą wspomniane w tytule mapy marzeń i myśli. Te barwne kolaże i zbiory notatek wszelakich mają pomóc dowiedzieć się co jest Twoją prawdziwą pasją i motorem napędzającym do wstawania z łóżka. Brzmi obiecująco i inspirująco.

Ale co dalej?

Na inspirowaniu się i dalszym marzeniu takie tworzenie kolekcji wycinków z gazet czy innych papierowych materiałów niestety zazwyczaj się kończy. Po stworzeniu mapy nie mamy planu – mamy tylko zbiór pomysłów. Nieco mniejszy niż całe spektrum aktywności, ale nadal spory. Mieliśmy zapał, tworzyliśmy z pasją a odpowiedź na nasze pytania nadal pozostaje dla nas tajemnicą.  Poświęciliśmy dużo czasu na jego przygotowanie a efekt nie spełnia naszych oczekiwań. No właśnie. To tu popełniliśmy pierwszy i największy błąd w poszukiwaniu rozwiązania zagadki.

Nie popełniaj tego błędu

Zamiast tego popełniaj ich tysiące. Tak, tysiące. Tylko próbując różnych aktywności możesz tak naprawdę przekonać się, która z nich naprawdę Cię interesuje. Serio. Twórcy największych firm popełniali mnóstwo błędów zanim odnieśli prawdziwy sukces. To największy ból współczesności, że mówi się jedynie o sukcesach a fuckupy je poprzedzające pozostają przemilczane. Nie daj się zwieść bajkom głoszonym w mediach. Sukces to dużo porażek wcześniej a za tym jednym złotym strzałem kryje się ciężka praca i wyciąganie wniosków z niepowodzeń. Dlatego przede wszystkim należy działać.

Wnioski końcowe

O tym mniej więcej jest tekst skreślony przez Olę. Przeczytać go możesz tutaj. Mnie również irytuje ta maniera tworzenia rozbudowanych planów i list. Jak już chcę się za coś zabrać to z reguły mam to dobrze przemyślane i mam to w głowie. Mój kalendarz sprowadza się do kratek w Google Calendar i krótkich list w notesie. Choć i te ostatnio przestałam robić, bo szkoda mi na nie czasu. Przychylam się do rady by po prostu robić rzeczy. I cieszę się, że dzięki spontanicznemu zakupowi książki Slow Life mogłam trafić na tak dobry artykuł pozwalający otrząsnąć mi się z wrażenia, że coś jest ze mną nie tak. Wszystko jest w najlepszym porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *