Mam 27 lat i mam się dobrze

Mam 27 lat i mam się dobrze

Mam 27 lat. Kolejny rok minął i jest to doskonała okazja by podsumować co się wydarzyło. A przy okazji opowiedzieć o szykujących się zmianach.

To podsumowanie nie będzie listą. Rok temu przygotowałam już taką i nadal jest ona aktualna. Możesz sprawdzić ją teraz, zanim przejdziesz dalej. Tym razem bowiem dodam jedynie jeden brakujący punkt. Brzmi on:

27. Niezależnie od tego jak bardzo boisz się zmian one przyjdą

Będziesz się bał niemal zawsze. Każdy się czegoś boi choć ja – nie chwaląc się – naprawdę niewielu rzeczy się boję. Strach jednak jest po to, by go przełamywać.  Cała sztuka polega na tym żeby znaleźć na to właściwy dla nas moment. Dlatego też kluczowe jest byś to Ty dyktował kierunek zachodzących zmian. Tak, dyktował. Gdy zmiany będą zachodzić w zgodzie z planem łatwiej Ci będzie się w tej nowej sytuacji odnaleźć. Tylko łatwiej, bo jak wiadomo plany muszą być elastyczne. Swoim mówię teraz: „Sprawdzam!” :)

Urodziny to doskonała okazja do weryfikacji celów rocznych

Zwłaszcza, gdy wypadają mniej więcej w połowie roku, kiedy w teorii mniej więcej połowa tych celów powinna być zrealizowana. W teorii. Na ten rok przygotowałam sobie 8 punktów i teraz się im trochę przyjrzę :)

1. Półmaraton

Cel zrealizowany. Przebiegłam w marcu półmaraton. I o ile początkowo uważałam, że to szaleństwo to teraz wiem, że nie mogę żadnego pomysłu od razu skreślać. A tym bardziej wykreślać biegania z listy moich ulubionych aktywności. Cel na przyszły rok – maraton.

2. Rytuały

Ten punkt cały czas jest w toku, choć przyznam, że na wielu rzeczach, które się w nim mieszczą nie zależy mi specjalnie mocno. Ot tak trochę, żeby mieć poczucie, że wszystko toczy się w dobrym kierunku. Dobre czuję się z takim podejściem, więc specjalnej mobilizacji nie przewiduję :)

3. Rozwój bloga

Temu punktowi poświęcę najbliższy czas. Poranne pisanie nie zawsze mi wychodzi, więc pomysł by z poranków uczynić motor napędowy mojej twórczości nie jest najlepszym. Dlatego też postanowiłam, że wakacje będą czasem gdy z bloga uczynię poligon doświadczalny. Nie będę dłużej odkładała istotnych zmian takich jak nowy motyw, dokładne określenie tematyki czy praca nad SEO strony. Teksty będą nadal się pojawiać, ale część rzeczy zniknie. Co i jak jeszcze do końca nie zdecydowałam. Chcę dać sobie czas na spokojne pisanie. Czuję, że po prostu inaczej się nie da. Musi być na maksa albo wcale.

4. Dieta informacyjna level hard

Mam w telefonie tylko Instagrama i Twittera do których zaglądam w mojej ocenie umiarkowanie często. Bez Facebooka non-stop doskonale sobie radzę. Listę czytanych blogów mocno przesiałam. Jednym słowem mam pole do zajmowania się innymi rzeczami bez stresu, że coś ciekawego mnie omija. Inna sprawa, że też zbyt intensywnie nie szukam informacji nt. kwestii, które nie do końca mnie interesują ale mogą się przydać (w końcu przestałam ćpać wiedzę!). Zdecydowanie dobra to zmiana. Chcę taki stan utrzymać.

5. Poduszka finansowa

Powstaje powoli wraz z tym jak dociera się system planowania budżetu i modyfikowane są plany urlopowo-imprezowe. W jej tworzeniu w drugiej części roku znacznie pomoże zmiana pracy, która nastąpiła u mnie w czerwcu. Jestem bardzo dobrej myśli i rozważam rozpoczęcie oszczędzania na emeryturę jeszcze w tym roku.

6. Nowe kierunki podróżnicze

Tu również w zgodzie z oczekiwaniami. W maju byłam w Wiedniu, w czerwcu był szybki wypad rowerowy do Czerska, w miniony weekend kajaki. Taka skala na ten rok jest dla mnie w sam raz. Mikrowyprawy to jest to, co działa, gdy chce się oszczędzić na większą podróż w kolejnym roku – jaką to jeszcze nie zdradzę – i przyszłość.

7. Konwentowej mapy polski ciąg dalszy

Punkt kompletny. Bydgoszcz byłą przepiękna, Modlin zaskoczył mocno wspaniałym klimatem i bogactwem atrakcji, Kapitularz i wizyta w Łodzi jeszcze przede mną. Poza tym warszawskie atrakcje planszówkowe wpadają co jakiś czas. LARP i RPG przede mną, ale pewnie niebawem znajdzie się czas by się tym zainteresować. W końcu są wakacje. A jak nie teraz to kiedyś.

8. Plany zawodowe

Zmieniły się bardziej niż myślałam, bo zmieniłam pracę. Nie zajmuję się już reklamą w social media. Bliżej mi teraz do systemów zarządzania treścią i projektami oraz zgłębiania technicznych szczegółów tworzenia stron internetowych. I muszę przyznać, że ten nowy obszar bardzo mi odpowiada choć obecna sytuacja ma zarówno plusy jak i minusy. Tych pierwszych jest więcej, więc oby tak dalej.

Mam 27 lat i mam się dobrze!

Bo co innego można powiedzieć, gdy wszystko zmierza w kierunku, w którym chcemy by zmierzało. Chwile zwątpienia i zmęczenia mogą się schować przy nagromadzeniu pozytywnych wspomnień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *