8 rzeczy na Dzień Kobiet

8 rzeczy na Dzień Kobiet

Osiem rzeczy, które stanowią kompozycję wybuchową. W tym wyjątkowym dniu postanowiłam pochylić się nad kwestiami, które według wielu osób są ważnymi elementami życia kobiet, a według mnie raczej niekoniecznie. Albo zupełnie na odwrót.

1. Makijaż

Dobrze zrobiony z pewnością podkreśla największe atuty. Ale żeby tego podkreślenia potrzebować codziennie i każdego dnia odbierać sobie dodatkowy kwadrans (albo więcej!) snu? I żeby tak regularnie rujnować swój budżet wydatkami na coś tak ulotnego? Wyjątkowe okazje mogą sugerować potrzebę makijażu. Ja natomiast, choć kiedyś się nauczyłam absolutnych podstaw używania kosmetyków kolorowych, zupełnie świadomie ten punkt kobiecości ignoruję. Z lenistwa i skąpstwa powiecie. Być może. Ale wiecie co? Wcale nie czuję się z tym źle. Mnie nikt nie pyta czy wszystko w porządku, gdy zapomnę się umalować. Bo też nikt nie wie jak umalowana wyglądam (ja też nie pamiętam).
Takiej wolności od przymusu poprawiania wyglądu wszystkim kobietom życzę.

2. Szpilki

Kolejne dzieło szatana mające na celu utrudnianie kobiecie życia i marnowanie jej czasu. Przecież nigdzie szybko się nie dojdzie krocząc chwiejnie na ultra cienkich i ultra długich igiełkach. A i sam proces docierania nie należy do bezpiecznych. Niektórzy mówią, że to ładnie wygląda. Śmiem wątpić, bo widząc kolejne zniewolone przez chęć bycia wyższymi kobiety myślę tylko o tym, ile weźmie ich lekarz za kilka lat przy leczeniu powikłań od nadużywania tego typu obuwia. Albo jak długa będzie ich rehabilitacja, gdy przypadkiem jednak się przewrócą. I nie mówię tego dlatego, że sama nie umiem chodzić na wysokich obcasach. No dobra, może i na bardzo wysokich nie. Ale mam jedną parę pantofli na obcasie. Dosłownie jedną. Na bardzo specjalne okazje. Wolności od niewygodnego obuwia wszystkim kobietom życzę.

3. Szafa pełna ciuchów

Skoro już przy butach jesteśmy to porozmawiajmy i o tym mitycznym must have każdej kobiety. Podobno jest tak, że bez masy ciuchów, z których nie jest się w stanie nic wybrać nie można się uważać za prawdziwą kobietę. Tylko jakby brak w tym logiki. Bo przecież im więcej ubrań, tym więcej zestawów można stworzyć. W ogóle powiedzcie mi dlaczego nie można tak po prostu – oczywiście poza jakimiś ultra ważnymi spotkaniami – wyjąć z szafy czegokolwiek co jest czyste, a zestawione razem pasuje, i włożyć tego na siebie? Czegoś, w czym czujemy się dobrze. Właśnie w tym tkwi według mnie problem dużych szaf – są pełne ubrań, które ktoś uznał za fajne na wybrany sezon. Jeśli daliśmy się skusić a teraz dany fatałaszek nam się nie podoba najlepiej będzie się go pozbyć. I potem ewentualnie kupić sobie coś nowego. Ubranie, które rzeczywiście pokochamy. Rzadko znajduję takie sztuki, które muszę mieć od zaraz, więc zakupy robię tylko wtedy, gdy rzeczywiście coś mi się zniszczy i zacznę czuć brak. Radykalne podejście, ale działa. Wolności od przymusu zakupów co sezon wszystkim kobietom życzę.

4. Tipsy, manicure i inne cuda kosmetyczne

Może to skąpstwo, a może dziki fart, ale nigdy nie byłam u kosmetyczki ani manikiurzystki. Jedyny przybytek urody, który sporadycznie odwiedzam (ostatnio ponad rok temu) to fryzjer. A to tylko dlatego, że ciężko mi samej sobie ściąć końcówki. Nie wyobrażam sobie by ktoś miał ingerować w mój wygląd w sposób, który według niego jest słuszny. Nie jestem ekspertką ale uważam że im mniej kombinowania tym lepiej. I serio czuję się na tyle dobrze ze sobą, że te drobne codzienne nawyki kosmetyczne absolutnie wystarczają. Nie wydaję majątku by przez chwilę czuć się dobrze. To, co robię daje mi trwałe poczucie, że jest ok. Poczucia się ok bez masy upiększaczy z półki premium wszystkim kobietom życzę.

5. Ruch w kierunku zdrowia

Bardzo pozytywnie oceniam obecny hype na bycie fit i dbanie o siebie. I uważam, że każda kobieta powinna ćwiczyć jeśli tylko stan zdrowia jej na to pozwala. Diety, a zwłaszcza te bardzo radykalne, to według mnie bardzo delikatna materia, w której bez konsultacji ze specjalistą decyzji – w większym zakresie niż „nie jest słodyczy” czy „nie jem w nocy” – nie powinno się podejmować. Podstawy zdrowego odżywiania każdy z nas w szkole na biologii zaliczał, a czytać wszyscy też umiemy. To żadne rocket science, ale serio zdrowe odżywianie (czytanie etykiet pomaga!) w połączeniu z ćwiczeniami pozwala zachować zdrowie i poprawia samopoczucie. Wolności od złego stylu życia i stresu wszystkim kobietom życzę.

6. Kultura przede wszystkim

Kultura. Nie tylko ta osobista. Memy mogą poczekać. Serial może poczekać. Nie widzę nic złego w jego oglądaniu, ale czy przypadkiem nie jesteś uzależniona? Rozeznanie w tym, co dzieje się w sprawach kultury w świecie jest bardzo ważne. Oscary czy też koncerty ulubionego artysty – cokolwiek to będzie, da Ci szersze spojrzenie na świat jeśli mimo początkowej niechęci spróbujesz tego. Nie mam telewizora. Nie mam stałego łącza internetowego. Właśnie po to, by mieć czas i środki by iść do teatru, na kolację ze znajomymi czy na nowy film z DiCaprio do kina. Albo kupić książkę lub pojechać do innego miasta na koncert ukochanej kapeli. Czasami wymaga to ogromnej kontroli wydatków, ale naprawdę przy dużym samozaparciu jest do zrobienia. Jeżeli masz marzenia to znajdziesz sposób by je zrealizować. Serio.
Paulem Coehlo zaleciało, także wolności od ograniczeń i otwartości na nowe doświadczenia kulturalne życzę wszystkim kobietom i przechodzę dalej.

7. Własne zdanie

Im dalej na liście jesteśmy tym bardziej poważniej się robi. Własne zdanie to coś, co każdy – niezależnie od płci – mieć powinien. Może mówiąc, że na każdy temat trochę przesadzę, ale to ideał do którego powinno się według mnie dążyć. Albo świadomie rezygnować z jego mniej ważnych dla nas elementów. Choć też nie z tych krytycznie ważnych – jak znajomość historii kraju czy polityka – ale tych, które nic w naszym życiu nie zmienią dopóki nie jesteśmy fanami danej „działki”. U mnie na przykład jest to sport w rozumieniu transmisji rozgrywek. Wolę sama się ruszać a ta niewiedza bardzo nie boli, więc rezygnuję ze śledzenia tych kwestii na rzecz swoich pasji i bycia na bieżąco ze wspomnianą już polityką, która jednak oddziałuje na moją codzienność. Wolności od przekonania, że zdanie jednostki nic nie znaczy wszystkim kobietom życzę.

8. Niezależność finansowa

Moje marzenie jeszcze rok temu o tej porze. Teraz osiągnięta i z zadowoleniem pielęgnowana. Stale uczę się jak planować swoje wydatki tak by mieć wszystko czego mi potrzeba. Tak naprawdę to sprowadza się do nauki słuchania siebie. Do rozpoznawania własnych potrzeb i umiejętności dostrzeżenia motywacji swoich działań czy powodów dla których pewne zachcianki się pojawiają. Taka świadomość to nie jest coś, co zyskuje się z dnia na dzień. Na to pracuje się długo i ciężko. Mnie też nieustannie zaskakują wnioski jakie wyciągam z analizy niektórych moich zachowań i odczuć związanych z pewnymi sytuacjami. Wolności od zamknięcia na te analizy i umiejętności wsłuchania się w siebie wszystkim kobietom życzę.

Na zakończenie

Jeżeli czytasz aż dotąd to bardzo mnie to cieszy. Ten wpis absolutnie nie był planowany i powstał bardzo spontanicznie pod wpływem obserwacji moich odczuć związanych z mijającym już dniem kobiet. Ale te przemyślenia są dla mnie bardzo istotne. Jeżeli z czymkolwiek co tu przeczytałaś się nie zgadzasz – lub przeciwnie zgadzasz w pełni – daj znać w komentarzu. Jeżeli ten tekst w czymś Ci pomógł – podziel się nim z kimś, kogo przyszłość jest dla Ciebie ważna. Cokolwiek zrobisz, zrób to w zgodzie ze sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *